<title_newspaper>Trybuna Ludu</title_newspaper>
<title_article>O waciwy stosunek do grnikw wysunitych na kierownicze stanowiska</title_article>
<authors>
<author>W. Skulska</author>
</authors>
<language>pl</language>
<style>press</style>
<year>1950</year>
<month>04</month>
<day>04</day>
<date>1950-04-04</date>
<period>d</period>
<status>1_obieg</status>
<support>paper</support>
<text>
<![CDATA[
Nie okrelono ani penomocnictw, ani obowizkw. Wystarczy powiedzie, e wydzia personalny CZPW (konkretnie tow. Zajc) musia interweniowa przez duszy okres, by wicedyrektorom zezwolono na zjazd w podziemie kopalni.
Jakim odcinkiem ycia kopalni mia si zaj nowomianowany wicedyrektor? A wic wskutek nieustalenia kompetencji zajmowa si po trochu obkiem, przedszkolem, czasem zaopatrzeniem (np. zakupem kartofli, s na to fakty), troch wietlic lub klubem sportowym.
Czy rzeczywicie na wszystkich odcinkach (we wszystkich kopalniach) obraz by tak ponury? Szczliwie nie. Znaleli si wrd wysunitych tacy, ktrzy umieli sami, lub za pomoc komitetu partyjnego, wyrobi sobie prawo decyzji. Innym nie starczyo dowiadczenia, czy pomocy ze strony partyjnej organizacji, a przeszkody, brak okrelonego odcinka pracy niejednego zniechca  hamowa jego rozwj.
Aeby otrzyma peny obraz obecnie wytworzonej sytuacji, nie mona pomin milczeniem i tej okolicznoci, e w cigu kilku lat nie poczyniono prb doksztacania fachowego nowych kadr, e niedowiadczeni w dziedzinie administracji, czy zagadnie teoretyczno-technicznych, wysunici wicedyrektorzy zdani byli w gruncie rzeczy wycznie na podchwytywanie wiadomoci z konferencji, narad, rozmw prowadzonych przez fachowcw wgla. Moe dla ilustracji przytocz urywek rozmowy, prowadzonej z tow. Wgrzykiem, jednym z najlepszych wicedyrektorw, ktry obecnie zajmuje stanowisko samodzielnego dyrektora na kopalni "Pawe"
- Zaczo si tak. Jednego dnia przyszed do mnie z powiatowego tow. Olszok i pyta: "Wgrzyk, mgby ty zosta wicedyrektorem kopalni? Partia chce ci wysun"
- A ja mu na to: Ja nie mam ani akademii, ani studiw. Pjd na kierownika i tylko wstydu mog Partii narobi.
- A Olszok znowu: My wierzymy, e uradzisz.
- No myl, jak mi Partia wierzy, to i ja sobie zaufam.
]]>
</text>
